• Lendtech

Czy BNPL jest przyszłością handlu detalicznego? To zależy od regulacji

Miniony rok to boom na odroczone płatności. Szybkie i wygodne zakupy oraz brak odsetek przyciągnęły masę ludzi do oferty fintechów takich jak Klarna, Affirm, Afterpay oraz innych lokalnych graczy. Czy sektor BNPL przetrwa spodziewane zmiany regulacyjne?


Konsumenci na całym świecie dali się uwieść magii zakupów finansowanych za pomocą BNPL, czyli płatności odroczonych. Jest to bowiem wygodna i tania alternatywa dla kart kredytowych. Konsumenci coraz częściej zwracają uwagę, czy dany sklep internetowy oferuje BNPL - szukając znanych logotypów fintechów jeszcze na etapie wyboru produktu. Innymi słowy - płatność odroczona jest coraz bliżej stania się metodą zapłaty tzw. pierwszego wyboru.


Kto zyskuje na BNPL?


BNPL dostępne początkowo jedynie podczas zakupów online, zaczęło się także pojawiać jako opcja płatności w sklepach stacjonarnych. Nie ma się czemu dziwić. Model biznesowy przyjęty przez dostawców BNPL jest korzystny dla wszystkich stron biorących udział w transakcji sprzedaży.


Konsument może płatność odroczyć bez dodatkowych kosztów, sprzedawca ma większe wpływy ze zwiększonych koszyków zakupowych, a firma BNPL zarabia na prowizji od merchantów. Jest to klasyczna sytuacja win-win. Co w takim razie może zagrozić rosnącej branży BNPL?


Oczywiście pod warunkiem, że wszyscy trzymają się określonych reguł i wyznaczonych celów: BNPL faktycznie zwiększa konwersję w sklepie (nie wszędzie tak jest), użytkownik dokonuje płatności w terminie (to wcale nie jest oczywiste), a sklep nie zawodzi w kwestii obsługi sprzedaży (bardzo częsty przypadek).


Regulacje BNPL to kwestia miesięcy. Samoregulacja to za mało?


Głównym zarzutem wobec dostawców BNPL jest ich wpływ na tzw. nadmierne zadłużenie, czyli sytuację, gdy klient przesadzi z zakupami, a następnie - mając zbyt wiele zobowiązań do spłaty, wpada w kłopoty finansowe - w skrajnych wypadkach prowadzące do tzw. pętli zadłużenia. Wśród podstawowych argumentów zwracających uwagę na tę szkodliwą stronę BNPL jest stwierdzenie, że odroczona płatność reklamowana jest jako szybka i wygodna opcja płatności, która często zachęca konsumentów do kupowania towarów, na które ich nie stać.


Z tego względu wśród pomysłów regulacyjnych jest wprowadzenie odpowiednich ograniczeń w reklamie usług BNPL, w tym disclaimerów informujących, że BNPL jest zobowiązaniem finansowym, które może mieć wpływ na zdolność kredytową oraz stanowić obciążenie dla budżetu domowego. Ale to jest jedna z łagodniejszych propozycji. Do tych mocniej ingerujących w biznes, faktycznie mogących stanowić barierę do rozwoju, są nawoływania do objęcia dostawców BNPL szczególnym nadzorem oraz wprowadzenie limitów dla klientów (np. możesz odroczyć zakupy tylko do określonej wartości lub ich określonej ilości w miesiącu). Pomysły nie są złe, ale diabeł tkwi w szczegółach - zbyt mocne restrykcje mogą wylać "wylać dziecko z kąpielą".


Australijskie ASIC (Australijska Komisja Papierów Wartościowych i Inwestycji) podało, że 21% użytkowników BNPL przegapiło płatność w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Te niezapłacone należności mogą być sprzedane firmom windykacyjnym, a to może prowadzić do niekorzystnej oceny kredytowej konsumentów. Australia to jeden z najbardziej rozwiniętych rynków w zakresie odroczonych płatności - to stąd pochodzi m.in. Afterpay i ZIP. To na antypodach pojawiły się pierwsze plany regulacyjne, ale branża nie zasypuje gruszek w popiele - dostawcy BNPL w Australii zaproponowali całkiem sensowną samoregulację i wprowadzili zasady dobrych praktyk. Ale mimo tego, prawdopodobnie australijski ustawodawca nie odpuści i zaproponuje dedykowane dla branży przepisy.


Regulacje BNPL w Wielkiej Brytanii i w Europie


Podobnie rzecz ma się w Wielkiej Brytanii - tutaj FCA zapowiedziała przedstawienie propozycji dla BNPL już na jesieni 2021 roku. Niedawno brytyjski regulator opublikował raport o rynku odroczonych płatności i tego jaki ma wpływ na konsumentów. Regulacja w Wielkiej Brytanii jest w zasadzie pewna - już na przełomie roku parlament brytyjski z inicjatywy kilku członków izby gmin próbował wymusić na FCA drożenie odpowiednich regulacji w terminie 3 miesięcy. Co prawda, tamte przepisy udało się skutecznie odrzucić, ale tylko po to, by mieć czas na przeprowadzenie debaty publicznej, zebranie materiałów i dyskusję z uczestnikami rynku. Za Wielką Brytanią pójdą zapewne inne europejskie państwa. W niektórych np. w Szwecji już istnieją odpowiednie zapisy - w tym kraju nie można oferować BNPL jako metody zapłaty pierwszego wyboru.


A czy w Polsce czeka nas regulacja BNPL? Na razie nie zanosi się, bowiem u nas sytuacja jest szczególna. Rynek BNPL jest bowiem uregulowany w znacznym stopniu - każdy podmiot świadczący usługę odroczonej płatności musi działać jako instytucja pożyczkowa i posiadać odpowiednią licencją na oferowanie usług płatniczych lub oferować je w partnerstwie z licencjonowanym podmiotem.


/AP/LP

EF Connect Talks PIONOWE.gif